Jeden z takich zjazdów
„Jeden z takich zjazdów konsulów z Francji odbył się w dniach 23 marca 1934 r. Padło podczas niego sporo ciekawych uwag i godnych odnotowania ocen. I tak, mówiąc o warunkach swej pracy, wicekonsul w Lille Bernard Fuksiewicz stwierdził, iż „obecny stosunek emigracji polskiej do państwa polskiego i urzędów polskich za granicą nosi na sobie zupełnie wyraźne cechy stosunku opartego na sentymencie do swojego kraju pochodzenia przy widocznym braku przywiązania do państwa jako takiego". Przy takim nastawieniu według Fuksiewicza emigracja domaga się „wszystkiego od państwa, natomiast sama nie ma wobec państwa żadnych obowiązków".
Natomiast konsul Wacław Czosnowski z Lyonu na wpół żartem, na wpół serio mówił, że „różnica między Polakiem a Francuzem polega na tym, iż Francuz przeważnie lekceważy Polskę i źle się do niej odnosi dopóki jej nie pozna osobiście, natomiast Polak bezkrytycznie idealizuje Francję dopóki... też jej nie pozna osobiście". Opowiedział się też za wzajemnym poznaniem, za organizowaniem wycieczek Francuzów do Polski, a Polaków do Francji.
Następny zjazd konsulów we Francji odbył się w 1936 r. W referacie przygotowanym na ten zjazd Jan Lechoń, ówczesny pracownik ambasady paryskiej, pisał, iż zadaniem konsulatów „powinno być przede wszystkim należyte poznanie podległego im terenu pod względem możliwości propagandowych, dążności do udoskonalenia i utworzenia sobie stałego aparatu informującego o tych możliwościach i to oczywiście nie tylko w miastach konsularnych, ale i w innych centrach". Natomiast attachć handlowy ambasady Henryk Stebelski podkreślał, iż konsulaty winny „przy pomocy krótkich informacji nadsyłać wiadomości o interesujących przejawach życia gospodarczego na ich terenie, które często nie są dostrzegane w Paryżu, informować ambasadę o ilości i charakterze dokonywanych transakcji towarami polskimi przy pomocy ścisłego kontaktu z miejscowymi sferami kupieckimi".“(5)